Renowacja stołków

Niestety każdy urlop ma to do siebie, że się kiedyś kończy. Mój też się właśnie kończy. Jednak sam w sobie był niezwykle owocny. Udało mi się stworzyć kilka fajnych rzeczy (o tym niebawem na blogu), jak i odpocząć :-)

Dzisiaj projekt spontan wykonany w dnu dzisiejszym. Małe stołeczki, którym zmieniałam tapicerkę. Ze starej, okropnej i dziurawej zmieniłam na graficzne jasne wzory.

To może już pójdę odpoczywać :)

 

Metamorfoza balkonu

Wraz ze zbliżającą się cieplejszą aurą na dworze zamarzyłam mieć przytulne miejsce na balkonie gdzie wieczorami będę mogła poczytać książkę. Moje wrodzone lenistwo nie pozwalałoby mi na każdorazowe noszenie i rozkładanie leżaka na podwórku. Tak więc powstał pomysł na balkon. Choć jak zawsze budził sceptyczne emocje u mojej połówki, tak teraz ochoczo leni się na sofie z palet :-).

Realizację zaczęłam od wykonania imitacji cegieł na balkonie a następnie wygładzeniu ścian. Do tworzenia cegiełek służyła mi drewniana ramka, pędzel, gąbka oraz zaprawa mrozoodporna. Przy sprzyjającej pogodzie zapewne wykonanie cegły zajęło by mi jakieś 3/4 dnia, ale z racji deszczu poświęciłam na to 1,5. Potem szybkie malowanie ścian i biegłam szlifować palet.

Stworzenie ławeczki z palet wymagało zakupu 3 sztuk. Zostały połączone ze sobą i zabejcowane białą bejcą. Z oderwanej deski na górze powstała półeczka, na której rozkosznie rośnie mięta. Nad ławeczką zawisła półka wykonana z resztki palety, którą użyłam w robieniu fioletowego mebla wielofunkcyjnego. Dzięki tej półeczce mogłam zawiesić lampiony, oraz mogły zamieszkać tu goździki w cynkowanych osłonkach.

Poduszki jak i siedziska na ławeczkę uszyłam sama z materiałów zakupionych w sklepie  dla tapicerów.

Istotnym elementem stał się lampion zrobiony przez mężczyznę mego zgodnie z moim projektem.

Stolik został również wykonany zgodnie z moim projektem. By był mobilny obowiązkowo musiał dostać kółka.

W przeciwległej stronie balkonu została umiejscowiona huśtawka, która jest dodatkowym miejscem do siedzenia i popołudniowych drzemek. Z racji na fakt, że nie lubię gołych ścian musiało coś zawisnąć na ścianie obok huśtawki. Powstał tryptyk, wykonany ze starych desek.Generalnie jest to zbieranina desek pozostałych z palet i innych projektów. Motyw ptaków powstał techniką string art. Czyli w deskę w pożądany kształt wbijamy gwoździe i plączemy sznurki wewnątrz.

By balkon był przedłużeniem salonu ale nawiązywał do ogrodu pojawiły się także rośliny. Poza wspomnianymi goździkami i miętą pojawiły się tuje w dwóch odmianach.

Osłonę od słońca dająca odrobinę wytchnienia stanowi żagiel, który zawisł nad całością naszego balkonu.

Do pełni szczęścia brakuje tylko słonecznej pogody każdego dnia :-)

 

 

 

Realizacja sali do Aikido

Choć na sztukach walki się nie znam, ale z ogromną przyjemnością podjęłam się realizacji aranżacji wnętrza przeznaczonego do treningów Aikido. Miliony pomysłów kłębiły mi się już po odebraniu telefonu. Plan musiał zawrzeć miejsce do przechowywania, wydzielenie przestrzeni będącej przebieralnią i miejscem do przechowywania rzeczy właściciela. Ostatnim elementem stała się część biurowa.

W realizacji projektu użyte zostały głównie płyty OSB. Mają ciekawą fakturę a przy tym są tanie. Zostały pocięte na odpowiednie wielkości w sklepie budowlanym. Na miejscu zaczęliśmy skręcać poszczególne elementy. Powstał parawan składający się z 5 części. Przy skosach w pomieszczeniu sprawdził się idealnie dzieląc przestrzeń bez konieczności wiercenia w ścianach.

Kolejnym elementem miało być miejsce do przechowywania sprzętu sportowego. Powstały 2 duże skrzynie. Jedna z nich ma długość 160  cm a druga 110.Po dodaniu niewielkiej pianki i tkaniny tapicerskiej stały się miejscem do siedzenia dla rodziców ćwiczących tam dzieciaków. Uchwyty do otwierania skrzyń wykonałam z taśm parcianych.

Ostatnim elementem mojego projektu stało się biurko. Wykonaliśmy je z resztek materiałów, które zostały z całości płyt OSB. Powstało biurko z prawdziwego zdarzenia z miejscem do pracy i przechowywaniem dokumentów.

Ważnym elementem stało się także zabezpieczenie filarów, by nikomu nie stało się nic złego podczas ćwiczeń. Do tego celu zaproponowałam gąbkę tapicerską, którą zostały owinięte filary.

Jeśli chcecie zobaczyć realizację mojego projektu lub też zacząć uprawiać Aikido zapraszam na dzisiejsze otwarcie. Warszawa ulica Krupnicza 3 😉

Przemkowi życzę samych sukcesów w nowym miejscu a sobie więcej takich wyzwań :-)

Miłego dnia Kochani

Metamorfoza pracowni czyli pomieszczenie 3 w 1

Wreszcie spełniło się moje marzenie!:-) Mam wreszcie swój kąt – swoją pracownię! :-) Choć nie do końca samolubnie postanowiłam podzielić pokój na 3 strefy. Mam pokój na jednej ścianie stał się moją pracownią z miejscem do przechowywania i pracy nad milionami projektów. Ponadto potrzebowaliśmy miejsca do przechowywania stąd ogromna szafa i komoda. Kolejną i trzecią funkcją pomieszczenia stała się część gościnna w której powinno być awaryjne miejsce do spania. Jednak nie byłabym sobą gdybym nie dołożyła starań by ten pokój był po prostu piękny i funkcjonalny. Jak nigdy udało mi się zrobić zdjęcia przed metamorfozą i po. Efekt pozostawiam Waszej ocenie.

Pokój o wymiarach 450×350 cm. Z fatalnej żółci dostał moje ulubione kolory. Nie było innej możliwości jak kolor szary i fioletowy. Ściany zostały wygładzone, potem przemalowane. Cała koncepcja pracowni powstała już na początku roku i już wtedy powstał „warsztat”, ale do pełni szczęścia potrzebne były inne elementy.

Za blat roboczy i miejsce do przechowywania posłużyła mi długa komoda, którą przemalowałam emalią w dwóch odcieniach. Blaty i dodatkowe nóżki do blatu kupiliśmy w Ikea. Także „wiadereczka” – przyborniki, które według tego sklepu przeznaczone są do kuchni idealnie znalazły miejsce w mojej pracowni. Póki wiszące zostały zakupione i Castoramie i także wraz ze wspornikami przemalowane. Pojemniki do przechowywania -które potem ozdobiłam metodą decoupage kupiłam w Leroy Merlin, podobnie jak tablicę korkową i tablicę „ostrzegawczą” ;-). Jak widać nie jestem wierna jednej marce, ale wszędzie da się znaleźć produkty które przy odrobinie pracy będą spójne ze sobą.

Kolejną częścią stała to miejsce wypoczynku dla strudzonych naszych gości. Choć chwilowo jest tam stara kanapa – która dostała nową narzutę i póki co nie straszy mnie swą brzydotą (skupiam się tylko na narzucie 😉 ) Ławeczkę, stoliczek już poznaliście w poprzednim wpisie więc nie trzeba o niej więcej mówić.  Dodatkowo szperając na aukcjach internetowych znalazłam fantastyczny fotel,który wymagał ode mnie odrobiny pracy. No dobrze wcale nie była odrobina, był jej ogrom ale jestem nim absolutnie zachwycona. Podobno podczas renowacji starych mebli zawsze znajdzie się jakaś niespodzianka, tak też miałam i ja :-) Pod obiciem znalazłam ogromną żółtą kredkę i duży gwóźdź, jednak jakie było moje zdziwienie kiedy okazało się że fotel z jednej ze stron jest wyższy.Na szczęście udało się to ukryć i pikowania wyszły nawet równo 😉

Ostatnią funkcję jaką pełni pracowania jest też miejsce do przechowywania rzeczy używanych rzadziej jak i ubrań sezonowych. W sieciówce udało mi się znaleźć szafę z jagodowym szkłem, co tym samym dobrze koresponduje z całą resztą pomieszczenia, oraz białą komodę. Znalazłam miejsce na akwarium, a na ścianie mógł się znaleźć telewizor do oglądania wszelkich programów o remontach i metamorfozach.

Pora na moje oczko w głowie czyli oświetlenie :-). Na suficie zawisła lampa sufitowa złożona z 3 sznurkowych kul na kablach o różnych długościach. Motyw już Wam znany, ale moim zdaniem idealnie się wpisał w koncepcję całego pokoju. Za to moim zaskakującym projektem są kinkiety/lampy ścienne które przerobiłam ze starej bazy, a klosz powstał w kawałka sprężyny pozostałej z renowacji fotela.

I na koniec moja mała grafomania, czyli obraz z baletnicami 😉

 

3 życie starej lampki

Lampkę tą dostałam dawno temu. Nigdy jej za bardzo nie lubiłam, bo była dość osobliwa i ciężko było ją zaaranżować w jakimkolwiek wnętrzu. Już kiedyś zrobiłam jedno odejście do jej przerobienia, jednak nie byłam zadowolona z efektu stąd też nie było o tym na blogu. Jednak wreszcie coś wymyśliłam! Tym którzy mnie obserwują już pewnie zauważyli że kocham sznurek, a ostatnio także stare nuty i niezmiennie koronki 😉 Pomyślałam też, że juta którą wykorzystuję do renowacji mebli tym razem będzie bazą lampki.

Drucianą bazę lampy owinęłam dwiema warstwami juty, którą przyszywałam, by nie zsuwał się. I to było najtrudniejsze. Potem już sama przyjemność. W ręce wpadły mi stare nuty, które dostałam od dziewczyny pracującej w szkole muzycznej. I z tego powstały rozety. Kwiatki powstały także z resztek koronek, guzików i kaboszonów i do tego obowiązkowo sznurek. Wszystko połączyłam moim niezastąpionym klejem na gorąco. Efekt sami oceńcie :-)

 

Metamorfoza toalety w 48 h

Choć to poniższy wpis ma mało wspólnego z tematyką bloga postanowiłam go jednak umieścić. Podczas ubiegłotygodniowego urlopu postanowiłam zrobić niespodziankę mojej połówce. Przez tydzień czasu gromadziłam materiały niezbędne do remontu wożąc je w aucie jako jedynej możliwej skrytce :-) Udało się – nie zostałam zdekonspirowana :-) Gdy tylko zamknęły się za nim drzwi pobiegłam zrobić szybkie zdjęcia i zdemontować całe wyposażenie łazienki. Potem szybkie gipsowanie ścian. Następnie przystąpiłam do malowania ścian i płytek. Oczywiście nie obyło się bez zmiany koncepcji i przemalowywania płytek. W pierwszej koncepcji miały być graficzne wzory na płytkach – jednak na całe szczęście zrezygnowałam z tego szalonego pomysłu. Ściany sufit i płytki pokrył kolor szarej mgły a dwa paski na płytkach kolor szafirowy. Dodatkowo kolejne dwa pasy płytek ozdobiłam dekorem wykonanym z szablonu który w normalnych warunkach używam do decoupage.  Problemów nastręczyło mi dopasowanie półki łazienkowej która nie będzie zbyt wysoka a zarazem wąska i pakowna. W tej roli znakomicie pełni funkcję stolik nocny kupiony w Ikea. Fantazyjnie pokryła go warstwa srebrnego sprayu 😉

Co do kosztów materiałów:

  1. materiały budowlane (farby, gips, silikon) – 120 zł,
  2. wykładzina pcv (100x200cm) – 25 zł,
  3. półka (stolik nocny) – 40 zł,
  4. artykuły dekoracyjne – 170 zł.

Czas wykonania to wspomniane 48 h :-) Wszystko wykonałam samodzielnie, a teraz moja połówka naprawia to co zepsułam 😉 Ale ja z siebie jestem piekielnie dumna! :-)

 

Ławeczka, podnóżek, stolik kawowy czyli mebel wielofunkcyjny

W ubiegłym tygodniu na facebooku informowałam Was o moim najnowszym projekcie. O ile powstał on w ostatni poniedziałek, tak czekał na lepsze czasy do zrobienia zdjęć. Dziś w pięknym słonku powstały zdjęcia tego mebla. Mebel jest wielofunkcyjnym elementem wyposażenia wnętrza. Może on pełnić funkcję podnóżka, stolika kawowego, ławeczki, dostawki do łóżka. Mebel ten zagości w mojej pracowni jako stolik kawowy :-)

Do wykonania użyłam kawałka palety, dwóch kawałków sklejki, gąbki meblowej 3mm, tkaniny obiciowej, drewnianych nóg. Do tego setki zszywek :-)

Lampka nocna z betonu

Niestety nie udało mi się zrobić zapowiadanego wczoraj na Facebooku projektu. Z zaćmienia mojego umysłu okazało się że kupiłam za mało materiału… Wstyd jak nie wiem…

Postanowiłam trochę uratować sytuację i pokażę lampkę nocną wykonaną z betonu. :-) Ostatnio z wielką sympatią zajmuję się tym tematem :-) Powstają lampy ze wszystkiego, Tym razem z formy wyjęliśmy taką oto lampeczkę:

 

Mam nadzieję że się Wam podoba :-) Jeśli jesteście zainteresowani, można ją znaleźć tutaj i tutaj 😉

Salon

Witam Was w Nowym Roku. Od razu zacznę od gigantycznego projektu. Jego wykonanie zajęło kilka miesięcy, ale wreszcie jest ukończony w 100%! :-) Dziś pochwalę się salonem, który powstał z mojego projektu, oraz pracy mojej i mojej połówki. Do aranżacji miałam pokój około 30 m2. Marzeniem moim był kominek, ale także to by salon nie był odzwierciedleniem wystawki sklepowej. Oczywiście pojawiły się elementy zakupione w meblowej sieciówce – takie jak kanapa, oraz modułowy zestaw szafek. Jednak na szczęście pojawiło się mnóstwo rzeczy ręcznie zrobionych! :-) Sam proces gładzenia ścian i sufitu, a także budowanie ściany kartonowo-gipsowej pozostawię bez komentarza, gdyż wspomnienia o tym fakcie przykryła gruba warstwa pyłu gipsowego. I niech tak zostanie! Brrr!!!

To na początek kilka poglądowych zdjęć całego salonu, a potem opowiem o rzeczach ręcznie zrobionych:

 

To teraz pora po kolei na rzeczy ręcznie wykonane. W salonie pojawiło się oświetlenie ręcznie zrobione. O ile z oświetleniem sufitowym nie było najmniejszego problemu z koncepcją i wykonaniem (powstało w ciągu kilku dni), tak oświetlenie ścienne rodziło się w bólach.

Powyższa lampa powstała z kilku kawałków sklejki drewnianej, kilkunastu metrów drutu w 3 grubościach, oraz gotowych oprawek do żarówek z kablem. Oczywiście nie było tak różowo 😉 Na zrobienie tej lampy też miałam najmarniej 3 koncepcje. Sam wygląd klosza był oczywisty, gorzej z samym ułożeniem kabli i ich długości. Jednak po długich naradach w naszym gospodarstwie domowym się udało 😉 Lampa zawisła na suficie na ogromnych hakach.

Największy problem stanowiły dla nas lampy ścienne. Do zrobienia 3 sztuki. Koncepcji także ze 3, a każda próba nieudolna. Materiałem który posłużył mi do zrobienia kloszy stały się podkładki pod śrubki. Uśmiech, aż ciśnie się na usta gdy przypominam sobie minę pana w sklepie kiedy kupowałam około 2 kg podkładek w tym samym rozmiarze;-) Patrzył na mnie jak na wariatkę, no ale sztuka wymaga poświęceń. Do łączenia podkładek używałam drucików, które utoczyły mi sporo krwi. Jak się finalnie okazało podkładek przydało się mniej. Jednak po 3 miesiącach główkowania powstały te oto lampy:

 

Istotną częścią salonu, stał się kominek. Raz, że daje nam ogromną porcję ciepła, a dwa wygląda fantastycznie. Z kominkiem łączy się także wiele zabawnych przygód. W ciągu kilku dni pracy udało się zepsuć parę rzeczy w domu. Wiercąc dziury w stropie i ścianie, wwierciła się moja połówka we wszystko co się dało – kable w ścianie i belkę podpierającą dach. Jakby było mało to drzwi straciły szybę. O ile wtedy nie było nam do śmiechu, tak z perspektywy czasu taki zbieg okoliczności w tak krótkim czasie wydaje się aż nieprawdopodobny. A jednak! 😉 Wszelkie straty i dodatkowy nakład pracy rekompensuje widok kominka. Pod kominek została zabudowana cała ściana. Część zabrała nam póła na drzewo oraz sam kominek, a drugą część ściany musieliśmy zabudowywać dodatkowo, by ukryć rury rozprowadzające ciepło do sypialni, oraz rurę która doprowadza powietrze z zewnątrz. Powierzchnia salonu się trochę zmniejszyła, ale to nie ma w sumie większego znaczenia. Nie chciałam klasycznej zabudowy kominkowej, dlatego też zaplanowałam nowoczesną zabudowę pod sam sufit:

 

Na długo przed samym remontem powstały pufy z opon i papierowej wikliny, oraz stolik ze skrzynek. By nadać pufie kształt ukryłam w niej oponę, którą potem przez kilka godzin oplatałam papierową wikliną, która nie tak dawno uzyskała grafitowy kolor. Z  uwagi na wagę pufy zamontowaliśmy w każdej po 6 kółek- by była mobilna. Jednak sklejka i druty ukryte w papierowych rurkach nie są komfortowe do siedzenia na każdej pufie leży poduszka, która powstała z resztek materiału pozostałej po renowacji krzeseł. Teraz można na nich wygodnie siedzieć! :-)

 

Kolejnym moim marzeniem był stolik ze skrzynek. Udało mi się znaleźć w internecie piękne drewniane skrzynki, które były już oszlifowane. Zatem skrzynki zostały zabejcowane i zalakierowane. Dół stolika powstał ze sklejki drewnianej a mobilność zyskał dzięki zamontowanym kółkom. Pora na górę stolika. Po złączeniu skrzynek powstaje kwadratowa dziura. I na jej wypełnienie miałam także kilka koncepcji. Miały być korki po winie sukcesywnie uzupełniane po każdej butelce 😉 potem białe kamienie, a kończyło się na międzynarodowej plaży. Środek uzupełniony został polskim  nadbałtyckim piaskiem z Jastarni, muszle z włoskiej plaży, a kamienie przywiozłam z Rodos. 😉 Brakuje mi tylko pięknej czerwonej rozgwiazdy, ale to „złowię” podczas kolejnej podróży 😉 Funkcję blatu pełni szklana tafla która chroni moją plażę, przed palcami wścibskich gości. Mogą tylko patrzeć! :-)

 

Kolejną rzeczą która powstała w salonie jest stylizowana szafka z lat 70-80, obecnie pełniącą funkcję szafki uciech 😉 Znajdują się tam ulubione gry planszowe i napoje wyskokowe. Jest to element starej meblościanki, który mnie urzekł w całości. Szafka otrzymała czarny kolor i okleinę w pepitkę na dolnych drzwiczkach oraz na plecówce. Żeby szafka nie była banalna o dobrze korespondowała z poduszkami na pufach oraz krzesłami otrzymała żółte uchwyty oraz żółte nogi.

 

Kolejną wymyśloną przeze mnie fanaberią miał być koniecznie okrągły i rozkładany stół, a do tego niewielkie krzesła/fotele. Tak więc zaczęłam tropić wszystkie aukcje internetowe celem zdobycia krzesła z PRL-u i okrągłego stołu. O dziwo nie trwało to tak długo ja cała renowacja. Krzesła zakupiłam po 25 zł za sztukę. Żałuję że nie uwieczniłam nietęgą minę mojej połówki kiedy je zobaczył, zapewne pomyślał że na głowę upadłam (ale tego nie powiedział) 😉 Po prostu czasami jest mniejszej wiary niż ja 😉 Ze stołem poszło gładko – szybka akcja i w ciągu kilkunastu godzin stół był w naszym domu. Udało mi się go nabyć za 120 zł. Pracę zaczęliśmy od renowacji krzeseł. Musieliśmy je oczyścić do samych ram, a potem pozbyć się starej powłoki malarskiej na nogach. Następnie pomalowaliśmy je na żółto i tak rozpoczął się cały proces tapicerowania. Pasy, gąbka, pianka, materiał w pepitkę, guziki, milion zszywek i kilometry nici którymi zszywałam ręcznie poszczególne elementy wykończeniowe. I tak 4 razy. Nawiasem to nie uwierzycie jak ciężko zdobyć żółte guziki z nóżką. Z tej radości i zaćmienia umysłu kupiłam ich 2x za dużo…Ehh…Może się jeszcze przydadzą.

Ze stołem poszło znacznie łatwiej. Nogi miały niewielkie pęknięcia, które zostały sklejone. Kolejnym krokiem było usunięcie starych powłok w czym pomógł specjalistyczny żel do usuwania starych powłok malarskich oraz papier ścierny. Żel śmierdzi piekielnie, ale działa niezwykle skutecznie. Potem bejca, lakier i gotowe! :-) Stół jak nowy. Koszt renowacji znacznie niższy niż zakup nowych krzeseł i stołu.

 

I chyba zupełnie na koniec obraz namalowany przeze mnie. Nie jest to sztuka najwyższych lotów, trochę białej, brązowej i zielonej farby. Jednak zawisło na ścianie i cieszy moje oko.

 

A żeby nie być gołosłowną trochę zdjęć z pola walki oraz przedmiotów użytych do metamorfozy: