Drugie życie starej lampy

Jakiś czas temu przyjęłam do „naprawy” lampkę. Była strasznie smutna. Uszkodzony klosz nie dawał się już uratować, nawet by podjąć jakąkolwiek próbę jego reanimacji. Musiałam zatem stworzyć go od nowa. Powstał zupełnie nowy wypleciony z papierowej wikliny. Choć nie było to najłatwiejsze, bo musiał być precyzyjnie zaplanowany i wymierzony, to wart jest tej pracy.

Nowa lampka wróciła do swojego domu :) Zatem nie wszystko co stare i zepsute trzeba zastąpić „nowym”. Nowe można zrobić samemu :)

 

Lampka nocna z butelki

Jak pewnie wiadomo uwielbiam ręcznie robione oświetlenie. Tym razem wykorzystałam butelkę po moim ulubionym winie. Klosz wykonałam z kartek błyszczącego papieru. Przewód zasilający znajduje się w środku butelki.

 

Metamorfoza pracowni czyli pomieszczenie 3 w 1

Wreszcie spełniło się moje marzenie!:-) Mam wreszcie swój kąt – swoją pracownię! :-) Choć nie do końca samolubnie postanowiłam podzielić pokój na 3 strefy. Mam pokój na jednej ścianie stał się moją pracownią z miejscem do przechowywania i pracy nad milionami projektów. Ponadto potrzebowaliśmy miejsca do przechowywania stąd ogromna szafa i komoda. Kolejną i trzecią funkcją pomieszczenia stała się część gościnna w której powinno być awaryjne miejsce do spania. Jednak nie byłabym sobą gdybym nie dołożyła starań by ten pokój był po prostu piękny i funkcjonalny. Jak nigdy udało mi się zrobić zdjęcia przed metamorfozą i po. Efekt pozostawiam Waszej ocenie.

Pokój o wymiarach 450×350 cm. Z fatalnej żółci dostał moje ulubione kolory. Nie było innej możliwości jak kolor szary i fioletowy. Ściany zostały wygładzone, potem przemalowane. Cała koncepcja pracowni powstała już na początku roku i już wtedy powstał „warsztat”, ale do pełni szczęścia potrzebne były inne elementy.

Za blat roboczy i miejsce do przechowywania posłużyła mi długa komoda, którą przemalowałam emalią w dwóch odcieniach. Blaty i dodatkowe nóżki do blatu kupiliśmy w Ikea. Także „wiadereczka” – przyborniki, które według tego sklepu przeznaczone są do kuchni idealnie znalazły miejsce w mojej pracowni. Póki wiszące zostały zakupione i Castoramie i także wraz ze wspornikami przemalowane. Pojemniki do przechowywania -które potem ozdobiłam metodą decoupage kupiłam w Leroy Merlin, podobnie jak tablicę korkową i tablicę „ostrzegawczą” ;-). Jak widać nie jestem wierna jednej marce, ale wszędzie da się znaleźć produkty które przy odrobinie pracy będą spójne ze sobą.

Kolejną częścią stała to miejsce wypoczynku dla strudzonych naszych gości. Choć chwilowo jest tam stara kanapa – która dostała nową narzutę i póki co nie straszy mnie swą brzydotą (skupiam się tylko na narzucie 😉 ) Ławeczkę, stoliczek już poznaliście w poprzednim wpisie więc nie trzeba o niej więcej mówić.  Dodatkowo szperając na aukcjach internetowych znalazłam fantastyczny fotel,który wymagał ode mnie odrobiny pracy. No dobrze wcale nie była odrobina, był jej ogrom ale jestem nim absolutnie zachwycona. Podobno podczas renowacji starych mebli zawsze znajdzie się jakaś niespodzianka, tak też miałam i ja :-) Pod obiciem znalazłam ogromną żółtą kredkę i duży gwóźdź, jednak jakie było moje zdziwienie kiedy okazało się że fotel z jednej ze stron jest wyższy.Na szczęście udało się to ukryć i pikowania wyszły nawet równo 😉

Ostatnią funkcję jaką pełni pracowania jest też miejsce do przechowywania rzeczy używanych rzadziej jak i ubrań sezonowych. W sieciówce udało mi się znaleźć szafę z jagodowym szkłem, co tym samym dobrze koresponduje z całą resztą pomieszczenia, oraz białą komodę. Znalazłam miejsce na akwarium, a na ścianie mógł się znaleźć telewizor do oglądania wszelkich programów o remontach i metamorfozach.

Pora na moje oczko w głowie czyli oświetlenie :-). Na suficie zawisła lampa sufitowa złożona z 3 sznurkowych kul na kablach o różnych długościach. Motyw już Wam znany, ale moim zdaniem idealnie się wpisał w koncepcję całego pokoju. Za to moim zaskakującym projektem są kinkiety/lampy ścienne które przerobiłam ze starej bazy, a klosz powstał w kawałka sprężyny pozostałej z renowacji fotela.

I na koniec moja mała grafomania, czyli obraz z baletnicami 😉

 

3 życie starej lampki

Lampkę tą dostałam dawno temu. Nigdy jej za bardzo nie lubiłam, bo była dość osobliwa i ciężko było ją zaaranżować w jakimkolwiek wnętrzu. Już kiedyś zrobiłam jedno odejście do jej przerobienia, jednak nie byłam zadowolona z efektu stąd też nie było o tym na blogu. Jednak wreszcie coś wymyśliłam! Tym którzy mnie obserwują już pewnie zauważyli że kocham sznurek, a ostatnio także stare nuty i niezmiennie koronki 😉 Pomyślałam też, że juta którą wykorzystuję do renowacji mebli tym razem będzie bazą lampki.

Drucianą bazę lampy owinęłam dwiema warstwami juty, którą przyszywałam, by nie zsuwał się. I to było najtrudniejsze. Potem już sama przyjemność. W ręce wpadły mi stare nuty, które dostałam od dziewczyny pracującej w szkole muzycznej. I z tego powstały rozety. Kwiatki powstały także z resztek koronek, guzików i kaboszonów i do tego obowiązkowo sznurek. Wszystko połączyłam moim niezastąpionym klejem na gorąco. Efekt sami oceńcie :-)

 

Metamorfoza toalety w 48 h

Choć to poniższy wpis ma mało wspólnego z tematyką bloga postanowiłam go jednak umieścić. Podczas ubiegłotygodniowego urlopu postanowiłam zrobić niespodziankę mojej połówce. Przez tydzień czasu gromadziłam materiały niezbędne do remontu wożąc je w aucie jako jedynej możliwej skrytce :-) Udało się – nie zostałam zdekonspirowana :-) Gdy tylko zamknęły się za nim drzwi pobiegłam zrobić szybkie zdjęcia i zdemontować całe wyposażenie łazienki. Potem szybkie gipsowanie ścian. Następnie przystąpiłam do malowania ścian i płytek. Oczywiście nie obyło się bez zmiany koncepcji i przemalowywania płytek. W pierwszej koncepcji miały być graficzne wzory na płytkach – jednak na całe szczęście zrezygnowałam z tego szalonego pomysłu. Ściany sufit i płytki pokrył kolor szarej mgły a dwa paski na płytkach kolor szafirowy. Dodatkowo kolejne dwa pasy płytek ozdobiłam dekorem wykonanym z szablonu który w normalnych warunkach używam do decoupage.  Problemów nastręczyło mi dopasowanie półki łazienkowej która nie będzie zbyt wysoka a zarazem wąska i pakowna. W tej roli znakomicie pełni funkcję stolik nocny kupiony w Ikea. Fantazyjnie pokryła go warstwa srebrnego sprayu 😉

Co do kosztów materiałów:

  1. materiały budowlane (farby, gips, silikon) – 120 zł,
  2. wykładzina pcv (100x200cm) – 25 zł,
  3. półka (stolik nocny) – 40 zł,
  4. artykuły dekoracyjne – 170 zł.

Czas wykonania to wspomniane 48 h :-) Wszystko wykonałam samodzielnie, a teraz moja połówka naprawia to co zepsułam 😉 Ale ja z siebie jestem piekielnie dumna! :-)

 

Lampka nocna z betonu

Niestety nie udało mi się zrobić zapowiadanego wczoraj na Facebooku projektu. Z zaćmienia mojego umysłu okazało się że kupiłam za mało materiału… Wstyd jak nie wiem…

Postanowiłam trochę uratować sytuację i pokażę lampkę nocną wykonaną z betonu. :-) Ostatnio z wielką sympatią zajmuję się tym tematem :-) Powstają lampy ze wszystkiego, Tym razem z formy wyjęliśmy taką oto lampeczkę:

 

Mam nadzieję że się Wam podoba :-) Jeśli jesteście zainteresowani, można ją znaleźć tutaj i tutaj 😉